Powyższe słowa przypisuje się Platonowi i pierwotnie dotyczyły prawdopodobnie teatru albo
dziecięcej zabawy ale w mojej ocenie pasują do wszelkiego rodzaju rozrywek i ja podpisuję
się pod nimi rękami i nogami.
Gry towarzyszyły mi od zawsze, pomagały nawiązać wiele wspaniałych relacji trwających do
dzisiaj oraz towarzyszyły mi w trudnych chwilach. Są moją największą pasją i łączą w sobie
wszystkie moje inne zainteresowania, na czele z pedagogiką. Są niesamowitym narzędziem
w rękach czujnego obserwatora: wyłaniają liderów i dają przestrzeń do autoekspresji.
Podczas zabawy uczniowie pokazują swoje prawdziwe twarze, można zaobserwować które
dzieci nie radzą sobie presją zewnętrzną, które nie odnajdują się w grupie rówieśników,
które nie znają norm społecznych i wiele innych. A to wszystko pod bezpiecznym parasolem
zabawy. Dlatego moim zdaniem lekcja spędzona przy planszy jest czymś więcej niż
platformą do integracji i nigdy nie jest zmarnowanym czasem.
Ale granie to nie wszystko co dzieje się na moich zajęciach.
Na lekcji angielskiego u Pana Marka regularnie lecą rockowe i metalowe hity
najsłynniejszych brytyjskich i amerykańskich kapel. Rozmawiamy o filozofii. Odgrywamy
scenki. A zdarza się, że idziemy do kuchni ugotować coś pysznego. Gramatyka i karty pracy
są ważne i nie uciekniemy przed nimi ale jeszcze ważniejsza jest radość z używania nowych
zdolności. Jedną ze zbrodni jaką często popełniamy w szkole jest zabijanie pasji uczniów.
Stres i pośpiech to wielcy wrogowie edukacji.
Podobno człowiek może osiągnąć mistrzostwo w każdej dziedzinie w 10 000 godzin. Nie
przywiązuję się do tej liczby bo czym innym jest mistrzostwo w robieniu tosta z serem, a
czym innym w grze na gitarze. Ale jednego jestem pewien, ciężka praca zawsze pokonuje
talent więc najlepszym znanym mi sposobem na sukces jest kochać to co się robi.
I między innymi dlatego zawsze leży w pobliżu słownik j. angielskiego i najczęściej
korzystam z niego ja sam, czasem nawet zdarza mi się sprawdzać reguły gramatyczne. Czy
się wstydzę? Nie, ponieważ mam pewność, że przekazuję pewne informacje. A jeżeli ja
pozwolę sobie nie być wszechwiedzącym to moi uczniowie też będą mieli odwagę by
popełniać błędy. Przy okazji bardzo zależy mi na tym, by nauczyć ich odruchu szukania
wiedzy i jej weryfikowania. A jak kiedyś przestanę zaglądać do słownika, to proszę życzliwie
w imieniu jutrzejszego mnie by pokazać co wczorajszy ja napisał.

