Pierwszy rok Liceum Ogólnokształcącego Perpetuum za nami…
Kiedy objęłam wychowawstwo klasy pierwszej nowo powstałej szkoły średniej, towarzyszyła mi wizja, jak powinna wyglądać ta szkoła, co ma się w niej dziać, jak będziemy pracować, czego się uczyć, jak spędzać czas w murach szkolnych i poza nimi. Życie – dobry nauczyciel – na bieżąco weryfikowało plany i zamierzenia, dając nam wszystkim – uczniom i towarzyszącym im dorosłym – lekcje. Coś nam wyszło całkiem dobrze, gdzieś trafiliśmy na trudności, uczyliśmy się, kiedy warto się bardziej przyłożyć, kiedy można zrobić coś zupełnie inaczej, a kiedy odpuścić…
Jednak to, co było dla mnie ważne od samego początku, gdy spotkałam się ze swoją licealną młodzieżą, nie zmieniło się – a wręcz tylko nabierało mocy – to zbudowanie relacji opartej na szczerej, otwartej komunikacji.
Moje doświadczenie pedagogiczne obejmuje pracę w wolnej szkole demokratycznej, placówkach Montessori oraz różnych miejskich projektach młodzieżowych. Dzięki temu mogłam spojrzeć na edukację z różnych perspektyw i przekonać się, jak ważne są elastyczność, otwartość i świadome towarzyszenie młodemu człowiekowi w jego codziennych wyzwaniach.
Współczesny nauczyciel nie jest już tylko źródłem wiedzy. To ktoś, kto tworzy przestrzeń, w której uczeń może rozwijać się w swoim tempie, odkrywać siebie i budować poczucie sprawczości. Rola nauczyciela coraz bardziej przypomina rolę przewodnika – obecnego, uważnego, potrafiącego rozpoznać potrzeby i reagować na nie z wyczuciem.
Relacja z uczniem to podstawa skutecznej pracy dydaktycznej. To nie musi być bliskość w rozumieniu emocjonalnym, ale prawdziwe bycie „obok” – gotowość do rozmowy, rozpoznanie emocji, danie przestrzeni na pytania i błędy. Dzięki takiej postawie możliwe staje się budowanie atmosfery zaufania i bezpieczeństwa, w której nauka przychodzi naturalnie.
Komunikacja w szkole powinna być prosta, klarowna i autentyczna. Nie chodzi o unikanie trudnych tematów, ale o sposób ich podejmowania – z wyczuciem i uwzględnieniem perspektywy drugiego człowieka. Słuchanie jest tu tak samo ważne jak mówienie. Otwarty dialog, nawet jeśli bywa wymagający, prowadzi do zrozumienia, a nie podziałów.
Ważne jest również, by szkoła była czymś więcej niż tylko zbiorem klas i planów lekcji. To społeczność – dynamiczna, żywa, współtworzona przez uczniów, pedagogów i rodziców. W szkole, w której liczy się współodpowiedzialność, różnorodność i dobra komunikacja, rodzi się poczucie przynależności. Uczniowie zaczynają czuć, że ich głos się liczy, a dorośli słuchają – także siebie nawzajem.
Nauczyciel nie musi być idealny. Bycie człowiekiem w tej roli nie osłabia jej sensu – wręcz przeciwnie. Pokazuje, że autentyczność i codzienna refleksja mają większą wartość niż perfekcja…
Wierzę w to, że prawdziwa edukacja oparta jest na relacji, zrozumieniu i wspólnym tworzeniu przestrzeni do rozwoju – zarówno uczniów, jak i całej społeczności. I to kiełkujące ziarenko pieczołowicie podlewam.
Małgo Broniszewska